Jak rozpoznać demencję?

14.07.2025 r. l Bożena Uścińska

Starsza kobieta z demencją - zdjęcie ilustracyjne

 

– Halinko, twoja babcia była wczoraj w mojej aptece – zaczynasz relację z wizyty, która mocno cię poruszyła. – Czy mogę porozmawiać z twoją mamą?

– Dzień dobry, pani magister – odpowiada córka twojej sąsiadki i zarazem stałej klientki. – Mamy nie ma, ale wiem od niej, że babcia próbowała wykupić leki, ale nie zrealizowała pani ani jednej recepty. Babcia wróciła roztrzęsiona.  

Jest ci przykro, bo w głosie rozmówczyni wyczuwasz urazę. Przypominasz sobie, jak ją poznałaś. Miała wtedy sześć, może siedem lat. Sawiccy właśnie sprowadzili się do pobliskiej kamienicy. Szybko polubiłaś rodziców i młodszą siostrę Halinki. Jednak najbardziej przypadła ci do serca jej babcia, sprawczyni wczorajszego zamieszania. Pani Maria ma obecnie 83 lata. Po jej wizycie stwierdziłaś, że choć nadal pełna energii, przestała przypominać dawną siebie – rzeczową, dobrze zorganizowaną, opanowaną i bardzo uprzejmą.   

– Ja właśnie w tej sprawie – mówisz. – Wyjaśnię, co się zdarzyło i jako specjalistka chciałabym coś zasugerować.    

– To lepiej, żeby porozmawiała pani z mamą. Poproszę, żeby oddzwoniła.

To zapewnienie ze strony Halinki kończy waszą rozmowę.   

Objawy demencji

Wkrótce odbierasz telefon od córki pani Sawickiej.

– Pani Ewo, bardzo poruszył mnie wczorajszy incydent – zaczynasz.

– Chyba nie bardziej niż moją mamę i prawdę mówiąc, nas wszystkich – słyszysz w odpowiedzi. – Wieczorem mieliśmy przez panią poważny problem. Ojcu zabrakło leku na serce, a musi brać go regularnie, co kilka godzin. Dlaczego pani nie zrealizowała tej recepty, z którą mama przyszła? Ojciec tak się zdenerwował, że musieliśmy wzywać pogotowie. Na szczęście po naszych wyjaśnieniach lekarz wypisał nową receptę. Mąż pobiegł z nią do nocnej apteki. Przetrwaliśmy kryzys, nie ukrywam jednak, że jesteśmy oburzeni. Nie wydać starszej osobie ważnych lekarstw? I to klientce, którą zna pani kilkadziesiąt lat?!

– Proszę wysłuchać mojej wersji wydarzeń – odpowiadasz. – Pani Maria najpierw zamiast recepty, wręczyła mi skierowanie do neurologa. Oddałam je i zasugerowałam, by jeszcze raz przeszukała torebkę i siatkę na zakupy. Upłynęło co najmniej 5 minut zanim wreszcie wyjęła receptę z kieszeni swetra, tyle że przeterminowaną i na inne leki. Oddałam ją i grzecznie zasugerowałam, by wróciła do domu po tę właściwą. Wtedy pani Maria podniesionym głosem oświadczyła, że nigdzie nie pójdzie. Żądała, by przeszukać plik recept leżących koło mojego komputera. Była bowiem pewna, że mi ją przed chwilą wręczyła, a ja nie pamiętam, że tam ją odłożyłam. Zaprotestowałam, ale pani mama w ogóle mnie nie słuchała. W kółko powtarzała, że jej recepta leży na moim biurku. W końcu wsadziła rękę w otwór okienka, wyjęła recepty i zaczęła je przeglądać.

– O tym mama nie wspomniała… – twoja rozmówczyni jest wyraźnie zaskoczona. 

– Obawiam się, że pani Sawicka nic nie powiedziała, bo tego po prostu nie pamięta – wyjaśniasz. – Kiedy kilka recept wypadło jej z ręki, jeszcze bardziej się rozzłościła. Tym razem uznała, że ta, która wsunęła się pod ladę, jest tą właściwą. Nalegała, by ją natychmiast stamtąd wyjąć. Krzyczała tak głośno, że mężczyzna, który właśnie wszedł do apteki, zwrócił jej uwagę. Doszło do ostrej wymiany zdań.

– O mój Boże – wzdycha pani Ewa. – Mama znowu na kogoś nakrzyczała.

– Niestety, klient nie czekał aż pani Maria się uspokoi – kontynuujesz. – Wychodząc rzucił tylko, że powinnam albo lepiej sobie radzić z pacjentami, albo zmienić zawód.

– Co na to mama? – pyta córka.

– Kiedy klient zniknął, rozejrzała się dookoła i nagle uśmiechnęła – opisujesz dalszy ciąg wydarzeń. – Wskazała palcem na lek znajdujący się na półce pod oknem i powiedziała, że to właśnie ten, po który przyszła. Zapewniała mnie przy tym, że jedno opakowanie wystarczy!

– Tak bez recepty? – dziwi się pani Ewa.   

– Zupełnie o niej zapomniała – wyjaśniasz. – Upierała się jednak, by podać jej wskazane przed chwilą pudełko. Mówiła, że poznaje litery, napis, kolor opakowania. Cieszyła się, że kartonik się nie zmienił odkąd kupuje lekarstwo dla męża…  

– Jak to się skończyło?

– Podałam mamie jedno opakowanie leku, bo myślałam, że z bliska, nawet bez okularów, zauważy swój błąd – mówisz. – Ale kiedy wzięła pudełko do ręki, zaczęła krzyczeć, że ją oszukuję, że dałam jej inny lek niż ten, który przed chwilą wskazała. Pomyślałam wtedy, że bez pomocy kogoś z pani rodziny, nie opanuję sytuacji, poprosiłam więc panią Marię, by zadzwoniła do domu. Liczyłam, że ktoś ją odbierze z apteki.  

– Do nikogo z nas nie zadzwoniła!

– Wiem – odpowiadasz. – Pani Maria usiadła i zaczęła szukać numeru telefonu do swojej lekarki. Zapowiedziała, że złoży na nią skargę za to, że wypisała receptę na niewłaściwe leki.

– Naprawdę?!

– Tak – potwierdzasz. – Protestowałam, ale pani Maria nie słuchała. Nagle wybiegła z apteki. Z tego co wcześniej mówiła, wywnioskowałam, że wybiera się do przychodni. W pośpiechu zostawiła u mnie siatkę z zakupami i skierowanie do neurologa.

– Zaraz ktoś z nas po nie przyjdzie – zapewnia pani Ewa. – Bardzo przepraszam za mamę. Widzę, że sprawy zaszły za daleko. Musimy coś zrobić.

– Chętnie podpowiem, od czego zacząć – kontynuujesz, mając nadzieję, że to, co powiesz zabrzmi uspokajająco. – Może od ustalenia, kiedy pani mama przestała rozumieć znaczenie niektórych słów. Zauważyłam, że pani Maria nie orientuje się, co to jest kod recepty, a PESEL to dla niej numer lekarza rodzinnego.

Starsza kobieta z demencją - zdjęcie ilustracyjne

 

Opieka nad osobą z demencją

Kiedy w aptece pojawia się pani Ewa, postanawiasz szczerze powiedzieć, jakie są twoje podejrzenia.

– Obawiam się, że u pani mamy rozwinęła się choroba otępienna – zaczynasz po krótkiej kurtuazyjnej wymianie zdań. – Trudno mi orzec, jakie jest jej podłoże w przypadku pani Marii, ale dostrzegłam charakterystyczne objawy demencji: zaburzoną uwagę, problemy z pamięcią, chaotyczne myślenie. Pani Maria ma także kłopoty z mówieniem. Podczas naszej rozmowy, wiele razy powtarzała na przykład te same zdania, nie rozumiała znaczeń słów, wcześniej używanych poprawnie, przeskakiwała z tematu na temat, prawie natychmiast zapominała, co zaledwie chwilę wcześniej zostało powiedziane. Byłam również zaskoczona, że tak kulturalna osoba jak pani mama, nagle grzebie na moim biurku, przegląda recepty innych pacjentów czy zarzuca mi złośliwość i oszustwo.

– Teraz wiem, że miałam rację. Z mamą dzieje się coś złego, ale rodzina nie chciała mnie słuchać! – w głosie pani Ewy wyczuwasz mieszaninę złości rezygnacji. – Co robić?

– Przede wszystkim pójść do neurologa lub psychiatry i ustalić, jakie postępy poczyniła choroba – odpowiadasz. – Po diagnozie trzeba będzie wdrożyć leczenie, a także opracować plan wsparcia dla pani Marii. Przede wszystkim, nie powinna już sama załatwiać takich spraw jak wizyty u lekarza czy wykup leków w aptece. Myślę, że warto też sprawdzić, jak mama opiekuje się mężem. Czy regularnie podaje właściwe leki? Czy pamięta o badaniach kontrolnych męża? Jak się do niego odnosi?

– Ciągle mu coś zarzuca i grozi wyprowadzką z domu! – wyjaśnia twoja rozmówczyni. – Nas też odsądza od czci i wiary. Wszyscy ponoć jesteśmy przeciwko niej, obgadujemy ją, wykradamy jej pieniądze. Jędrkowi, swojemu ukochanemu wnukowi, zarzuciła, że w nocy wykrada jej jedzenie z lodówki. Absurd!

– Podejrzliwość wobec bliskich będzie się nasilać – wyjaśniasz. – Muszą się państwo uodpornić na urojone oskarżenia. I pamiętać, że cierpliwość oraz dobry podział obowiązków, to podstawa opieki nad chorym na demencję. Czeka państwa zmęczenie i silny długo trwający stres. To wymusi rewolucję w funkcjonowaniu rodziny. Nie wszyscy zechcą się podporządkować potrzebom chorej. Będą konflikty, pretensje. Myślę, że dla dobra wszystkich warto skontaktować się ze specjalistą, by skutecznie zmierzyć się z tak trudną chorobą.  

– Czy podołamy? – pada ciche pytanie.

– Tak, choć nie ukrywam, że w państwa życie wtargnął bardzo brutalny, podstępny przeciwnik. Proszę dać sobie pomóc, by możliwie bardzo go osłabić.

– Dziękuję, pani magister – słyszysz w odpowiedzi.     

 


 

Głowa w równowadze - cykl tekstów i porad dla mieszkańców Pieszyc

Artykuł jest częścią cyklu Głowa w równowadze, w których psycholog Bożena Uścińska pomaga swoim czytelnikom i pacjentom Przychodni Miejskiej w Pieszycach spojrzeć na codzienne życie i spotykające nas wszystkich dylematy, trudności i problemy z perspektywy naszego własnego dobrostanu.

Zachęcamy do czytania, dumania i dzielenia się z nami swoimi spostrzeżeniami. Kolejny tekst już za dwa tygodnie.

 

Zobacz również:

 

Przewiń do góry