Lek na samotność – zwykła rozmowa

18.12.2025 r. | Bożena Uścińska 

rozmowa-środek.jpeg

 

Ponad rok temu twoja matka przeprowadziła się do ciebie. Wcześniej, przez wiele lat, mimo pogarszającego się stanu zdrowia, opierała się, by opuścić swój ukochany dom z ogrodem. Dopiero po ostatnim pobycie w szpitalu dotarło do niej, że dłużej już nie może mieszkać sama. Zgodziła się więc przenieść do twojego mieszkania w dużym mieście, daleko od miejsca, w którym spędziła ostatnie pięćdziesiąt lat życia. Byłaś pewna, że stworzyłaś matce dobre warunki. Ma osobny, cichy pokój ze sprzętami z jej dawnego domu. Z okien na trzecim piętrze roztacza się ładny widok na pobliski park. Na tarasie jest wystarczająco dużo miejsca, by mogła urządzić ogródek – taki, jak lubi – pełen pnących się po murze roślin i pachnących ziół. Twój mąż, zwykle zajęty tylko pracą, poświęcił sporo czasu, by zrobić skrzynki na kwiaty i pomalować regały, na których wasza nowa domowniczka mogłaby je ustawić.   

Samotność w rodzinie

– Nie wiem, co jeszcze trzeba zrobić, żeby mama była zadowolona – mówisz, stawiając przed swoją młodszą siostrą filiżankę z kawą. – Nic jej się nie podoba. Wszystko krytykuje. Złości się o byle co albo chodzi naburmuszona. Nie zdziw się, kiedy zacznie na mnie nadawać! Jankowi i dzieciakom też się pewnie dostanie.

– Nadal się kłócicie? – zaczyna Elka, ale przerywa, gdy do salonu wchodzi wasza matka.

– Znowu mnie obgadujecie! – stwierdza kategorycznie. 

– Mamo, nie zaczynaj – wyrywa ci się, choć obiecałaś sobie, że już więcej nie dasz się wciągnąć w żadne utarczki słowne z matką, przynajmniej nie podczas wizyty siostry. 

– Elu, zaraz usłyszysz, jaka jestem okropna – mówi twoja matka głosem, który zapowiada lawinę pretensji. – A ja tylko czuję się tu strasznie samotna! 

– Mamo, jak możesz? – wykrzykujesz oburzona. – To w Osinowie byłaś samotna! Ile razy po śmierci taty słyszałyśmy, że wszyscy cię opuścili. Tutaj masz mnie, Janka, wnuczki. I Ela może cię częściej odwiedzać!

– To prawda, mamo – wspiera cię twoja siostra. – Chciałaś być bliżej rodziny, no to jesteś! Co ci nie pasuje? 

– Nikt tu ze mną nie rozmawia! – w głosie matki brzmią tony dobrze znane ci z dzieciństwa. Poprzedzały jej pretensje o to, że obie z siostrą nie doceniacie, jak bardzo się dla was poświęca.  

– O nie, tym razem nie dam się wpędzić w poczucie winy – myślisz mocno zirytowana. – Nie zrobiłam przecież nic złego! 

Nabierasz powietrza, żeby głośno wyrazić swoją dezaprobatę, ale siostra powstrzymuje cię kładąc palec na ustach. 

– Nic nie mów, Zoja! Wysłuchajmy mamy. Może zrozumiemy, o co chodzi – Elka mówi spokojnie, pojednawczo. Potem siada obok matki na sofie. – W Osinowie miałaś z kim pogadać?  

– No pewnie! – głos mamy łagodnieje. – Wystarczyło, że wyszłam do ogrodu. Zaraz pojawiała się któraś z sąsiadek i po godzinie już byłam na bieżąco.

– Z czym byłaś na bieżąco? – indaguje Ela.

– Wiedziałam, co się dzieje u nas na wsi – w kościele, w przychodni, w sklepie – mama mówi wolniej, próbując przypomnieć sobie, o czym zwykle rozmawiała z sąsiadkami. 

– Naprawdę to takie ważne, co się dzieje u księdza na plebani albo w poczekalni u lekarza? – wykrzykujesz. 

– Zaczynasz? – mama zaciska usta i odwraca głowę. 

Tym razem nic nie odpowiadasz, tylko wychodzisz do kuchni. Elka dogania cię i pomaga przygotować poczęstunek. Kroi ciasto, podczas gdy ty wyciągasz z kredensu tacę i talerzyki deserowe. Czyścisz srebrne widelczyki, które trafiły do ciebie po śmierci babci Józefy. Kiedy wszystko jest gotowe, siostra stanowczym głosem zakazuje ci komentować słowa matki. Wracacie do salonu i to ona podejmuje trud dalszej rozmowy. 

– Powiedz konkretnie, o czym gadałyście z Rymarową i Ulejczykową ? – zadaje matce kolejne pytanie. 

– Różnie! Najczęściej, jaki serial leci w telewizji, co można kupić na targu w Gościnowie – wylicza mama. – Czasami o tym, że trudno zdążyć z zakupami, praniem i sprzątaniem zanim wnuki przyjdą na obiad. Albo radziłyśmy się siebie, jak coś się popsuło w domu. Ulejczykowa dawała nam namiary na fachowców. Od syna wiedziała, kto niedrogo robi naprawy. Pamiętacie jej Tomka? Ma teraz swoją firmę. Naprawia pralki.

Słuchasz matki kręcąc głową. – To takich rozmów jej teraz brakuje? Przecież to same bzdury, głupie plotki – myślisz z dezaprobatą. 

– Wymieniałyśmy się przepisami kulinarnymi – kontynuuje mama wyraźnie ożywiona. – Wycinałyśmy je z gazet, każda z innej. Było potem o czym dyskutować! A jak się złożyło, to razem pitrasiłyśmy, a to u mnie, a to u którejś z sąsiadek.   

– Nie wiedziałam, że macie prywatne koło gospodyń wiejskich – mówi Ela. – Powiesz, o czym jeszcze rajcowały starsze panie? 

rozmowa2.jpeg

– O zdrowiu! – pada odpowiedź. – Jak się leczyć. Rymarowa zna się na ziołach. Pokazała nam, jak robić nalewki i herbatki ziołowe. Pamiętasz? – zwraca się do ciebie. – Jak cię bolał bark, to dałam ci jej nalewkę z żywokostu. Mówiłaś, że pomogła. 

– No tak, staw przestał boleć – przyznajesz, choć niechętnie.

Na twarzy matki wreszcie pojawia się uśmiech. Ośmielona twoimi słowami zamierza opowiedzieć również o innych schorzeniach, które można leczyć ziołami. 

– A jak się ma zgagę… – zaczyna, lecz nie kończy, bo wybuchasz. 

– Nie wytrzymam gadania o chorobach! Od samego słuchania robię się chora – krzyczysz zrywając się z fotela. – Czy ludzie naprawdę nie mają o czym rozmawiać? To strasznie dołujące te wszystkie opowieści o polskiej służbie zdrowia, szpitalach, kolejkach do lekarzy, refundacjach, limitach przyjęć, odroczonych operacjach! Ale mama to uwielbia! Jak się rozpędzi, to godzinami będziemy słuchać o wszystkich boleściach tego świata! I żeby tylko ludzkich! 

– Przecież jesteś też ekspertem od chorób psów i kotów, prawda? – pytasz stając naprzeciw matk. – A swoją drogą, skąd ty to wszystko wiesz? 

– Interesuję się! – pada odpowiedź. Mama chce powiedzieć coś jeszcze, ale do akcji wkracza Elka. 

– Uspokój się! – krzyczy. – Siedź cicho i słuchaj! Daruj sobie te złośliwości!  

– Oświadczam, nie będę słuchać o wrzodach, złamanych kościach, maściach z aloesu czy syropkach z dzikiej róży! – protestujesz dużo głośniej niż zamierzałaś. – To nie moje klimaty! 

W odpowiedzi siostra łapie cię za łokieć i zmusza byś usiadła przy stole. 

– Może napijemy się jeszcze herbaty? – pyta, a potem proponuje, by wrócić do przerwanej rozmowy. 

– Tylko błagam, nie rozmawiajmy już o nalewkach Rymarowej – wyrywa ci się.  

– Widzisz, jaka ona jest? Ją interesuje tylko, czy wzięłam leki, odgrzałam sobie obiad albo czy się wyspałam. Zachowuje się jakby była z opieki społecznej – mama wybucha płaczem. 

– Mamo, przestań! – krzyczysz. 

– A co nie jest tak? Przepytujesz mnie i lecisz do swoich spraw. Ile razy prosiłam, żebyś posiedziała ze mną, ale ty nigdy nie masz czasu. Opowiedziałaś mi kiedyś, co się dzieje w twojej pracy? Albo jakie macie z Jankiem plany? 

– Przecież pracuję, studiuję, prowadzę dom! – czujesz, że z emocji zaczyna brakować ci tchu. – Ledwie nadążam…

– Zoja, jest tak, jak mówi mama? 

– Pewnie, że jest! – odpowiada za ciebie matka. – Zawsze słyszę, że pogadamy później, przy kolacji, byle nie teraz! A kiedy jemy, to się zaczyna przepytywanie dzieci: co w szkole, co zjadły, czy lekcje odrobione. Na mnie nikt nie zwraca uwagi!

Usłyszane przed chwilą słowa matki mocno cię zabolały. Odwracasz głowę, by ukryć łzy. 

– A każdy chce się przed kimś wygadać – kontynuuje mama. – Ale ty tego nie zrozumiesz! Czemu jesteś taka?  

– Nie cierpię gadania o niczym i komentarzy, jak żyję. A co komu do tego? – krzyczysz. – Takie Ulejczykowe czy Rymarowe obchodzę szerokim łukiem. Przecież to zwykłe plotkary!

– Przestańcie! Nie możecie spokojnie rozmawiać? Bez pretensji i oskarżeń? – Elżbieta rozpaczliwie próbuje załagodzić nasilający się konflikt.  

– Nie obrażaj moich znajomych! – protestuje twoja matka. – Może sąsiadki powiedzą czasami coś za dużo i nie temu, komu trzeba, ale interesują się ludźmi. Pierwsze pomogą, jak ktoś potrzebuje pomocy! 

– A przy tym oplotkują – nie ustępujesz.

– Przecież trzeba dokładnie opowiedzieć sąsiadom, co się stało, wtedy pomogą. Jak u Burych spalił się dom, to obeszły wszystkie rodziny i zebrały pieniądze na jego odbudowę. Tobie by to do głowy nie przyszło! 

Nic nie odpowiadasz. Spuszczasz głowę. Matka ma rację, nie wtrącasz się do spraw innych ludzi. Nie tracisz czasu na jałowe rozmowy. 

– To błąd? Może powinnam zmusić się do paplaniny o niczym – zastanawiasz się w myślach. 

Z zamyślenia wyrywa cię głos siostry. – Dość tej kłótni! Trzeba pomyśleć, co zrobić, żeby mama nie czuła się samotna. 

Plotki jak zastrzyk życia 

– Zoja, poczytałam trochę na temat plotek, które ty nazywasz jałową paplaniną – mówi Elka skracając smycz. Jesteście na spacerze z Grandą, która wyrywa się próbując podbiec do ulubionej koleżanki, suczki Hrabiny. – Jeśli ich intencją nie jest zaszkodzenie komuś, to mają mnóstwo zalet. Pobudzają mózg do działania, dzięki czemu polepsza się uwaga i pamięć. Ale przede wszystkim wzmacniają więzi z innymi ludźmi. Plotki zawierają zwykle informacje, które są ważne dla wielu ludzi. Dzieląc się nimi tworzą i wzmacniają normy określające, co jest akceptowane, a co nie w danej grupie. W pewnym sensie plotki tworzą spójne społeczności – na przykład sąsiedzkie. Dzięki ploteczkom ludzie dowiadują się bowiem, komu można ufać, kto jest życzliwy, pomocny czy… hojny. Po rozmowie z mamą dotarło do mnie, że ważne jest, by wiedzieć takie rzeczy, zwłaszcza jak się mieszka samemu, z dala od rodziny. 

rozmowa3.jpeg

– A ja nie znoszę plotek, tego udawania, fałszu – odpowiadasz. – Uprzejmości, miłe słówka w oczy, a za plecami wymyślanie niestworzonych rzeczy, oczernianie. 

– Są i takie złe, szkodliwe, niszczące ludziom reputację – przyznaje Elka. – Ale ja mam na uwadze te, których brak naszej mamie. Chce wiedzieć, co się dzieje u ludzi, zwłaszcza bliskich. To chyba nic złego?

– Jasne, że nic złego, tylko że na gadanie trzeba czasu. Kto z nas może godzinami opowiadać mamie, jak mu minął dzień? Ja nie mam kiedy porządnie się wyspać, pójść do fryzjera, więc jak znajdę czas, żeby z mamą gadać o niczym? – zaczynasz się tłumaczyć. 

– Trudno, jakoś musimy znaleźć czas na rozmowy z mamą – nie ustępuje twoja siostra. – Mama boi się izolacji. Zawsze otaczał ją tłum ludzi. Była duszą każdego towarzystwa. Lubiła wspólnie z innymi spędzać czas i uczyć się nowych rzeczy. 

– To fakt – przyznajesz. – Dużo wie i nadal się uczy!

– A nie ma się z kim podzielić tą wiedzą! 

– To co zrobić, żeby nie powtórzyła się sobotnia awantura? – pytasz bezradnie. 

– Przestań matkę odpytywać z tych leków i obiadków! Przecież mama ma lepszą pamięć niż ty i ja razem wzięte! Pilnuje leczenia – lekarstw, diety, terminów wizyt lekarskich. Opowiedz jej raczej, co się dzieje u ciebie w pracy czy na studiach podyplomowych. 

– Powiem dzieciom, żeby rozmawiały więcej z babcią – podejmujesz nagle decyzję. – Choćby o tych idiotycznych rolkach z kotkami. 

– Właściwie to nieważne o czym się rozmawia, ważne, żeby w ogóle rozmawiać – stwierdza Elka. – Zapomniałyśmy jeszcze, że trzeba też mamy wysłuchać. 

– Ale o czym ma opowiadać skoro nic nie robi? – wyrywa ci się.

– Nieprawda, pielęgnuje kwiaty, czyta. 

– I śledzi życie na ulicy – przypominasz sobie, że wiele razy zastałaś mamę przy oknie. – Pamiętam, jak się dopytywała, czy rowerzysta, którego potrącił samochód, wyszedł cało z wypadku. 

– Zoja, olśniło mnie – twoja siostra zatrzymuje się nagle. – Przecież my nie musimy mówić o jakichś nadzwyczajnych sprawach. Mama chce po prostu mówić o tym, co się jej przydarza w ciągu dnia i tego samego oczekuje od nas. 

– Coś w tym jest – przyznajesz. – To chyba jakaś głębsza potrzeba ludzi. Maja pokazywała mi kiedyś w komputerze taką dziewczynę, która do kamery mówiła dosłownie o każdym swoim ruchu. Wchodzę, wychodzę, maluję się, wkładam płaszcz... Byłam przerażona takim ekshibicjonizmem, ale może nie miałam racji. Może ludzie muszą mieć świadków swojego życia.

– Poczytam, może jeszcze coś znajdę, jak prowadzić te zwykłe pogaduchy. A teraz podsumujmy. Z mamą rozmawiamy o wszystkim! – kończy Elka.

– I przy każdej okazji – dodajesz. 

Czujesz, że wreszcie uwolniłaś się od nieprzyjemnego napięcia, jakie pozostawiła weekendowa rozmowa z waszą matką.  

 


 

Głowa w równowadze - cykl tekstów i porad dla mieszkańców Pieszyc

Artykuł jest częścią cyklu Głowa w równowadze, w których psycholog Bożena Uścińska pomaga swoim czytelnikom i pacjentom Przychodni Miejskiej w Pieszycach spojrzeć na codzienne życie i spotykające nas wszystkich dylematy, trudności i problemy z perspektywy naszego własnego dobrostanu.

Zachęcamy do czytania, dumania i dzielenia się z nami swoimi spostrzeżeniami. Kolejny tekst już za dwa tygodnie.

 

Zobacz również:

Przewiń do góry