Czy przebaczanie pomaga?
2.02.2026 r. | Bożena Uścińska
W tym artykule przeczytasz:
- O trudnych rozmowach z rodziną – co robić, gdy rodzina wywiera presję
- O konsultacyjnym stylu pomagania – co to takiego i dlaczego wcale nie pomaga
- O wyznaczaniu granic – co zrobić, by zerwać z poczuciem winy
Trudna rozmowa z rodziną
Spoglądasz na uporczywie dzwoniący telefon komórkowy.
„To znowu ciocia Milka. Może się w końcu domyśli, że skoro od świąt się nie dodzwoniła, to nie chcę z nią rozmawiać” – myślisz z nadzieją.
Kiedy jednak po raz czwarty tego dnia na ekranie wyświetla się imię twojej chrzestnej, odbierasz połączenie.
– Co się dzieje? Unikasz mnie? Nie mogę wam złożyć życzeń noworocznych? – padają pośpiesznie zadawane pytania.
„Przecież wiem, że nie chodzi o życzenia. Dzwonisz tylko po to, żeby zadać mi to jedno pytanie, którego tak nienawidzę” – myślisz ze złością.
Nie mylisz się. Po chwili narzekań na poświąteczne zmęczenie i puste konto, twoja rozmówczyni rzuca: – Wojtek był na wigilii?
– Nie, nie zaprosiłam go. I nie chcę o tym rozmawiać – odpowiadasz, może nieco zbyt głośno.
– Jak to? Nie było go u was? Nie zaprosiłaś ojca twoich dzieci? Tyle razy mówiłam ci, że w święta rodzina powinna być razem!
– Przypominam, że jesteśmy rozwiedzeni!
– A pomyślałaś o Adasiu i Ewuni? Przecież w wigilię bliźniaki mają imieniny! Nie gniewaj się, ale jesteś zwykłą…
– Niech ciocia nie kończy! – krzyczysz. – Nie dam się znów obrażać i wpędzać w poczucie winy! Nigdy więcej!

– Co to za ton? – oburza się zaskoczona ciocia Milka. – Nie chcesz słyszeć prawdy? Ktoś musi ci ją powiedzieć. Źle robisz izolując dzieci od ojca.
– Izolując? – wybuchasz. – Nie ma ciocia pojęcia, ile się muszę naprosić, żeby raczył się spotykać z dziećmi!
– Łaski nie robisz – odpowiada nieco speszona ciocia. – Skoro Wojtek z wami nie mieszka, ty musisz dbać, żeby nie zerwał kontaktów z dziećmi.
– Ciociu, nie wytrzymam więcej tego gadania! Proszę nie wtrącać się do mojego życia. Nie ma ciocia pojęcia jak ono wygląda – próbujesz uciąć dalszą wymianę niepotrzebnych i raniących zdań.
– Rodzina…
– Czyli kto? – krzyczysz tak, że po chwili zaczyna brakować ci tchu. – Teściowa, która nie może mi darować, że sąd orzekł rozwód z winy Wojtka? Ty? Od dziecka mnie nie lubiłaś! A właściwie dlaczego? Bo jestem podobna do mamy? Bo lepiej się uczyłam od twojej Baśki i mam teraz dobry zawód?
Zapada długie milczenie. Zdajesz sobie sprawę, że zadałaś celny cios.
„Szkoda, że wcześniej jej tego nie wypomniałam. Jest zazdrosna, fałszywa i okrutna” – myślisz nie przerywając ciszy. Masz nadzieję, że ciotka się rozłączy, ale nie, jednak podejmuje rozmowę.
– Nigdy bym się czegoś takiego po tobie nie spodziewała – mówi z wahaniem, cicho.
– Czego się ciocia nie spodziewała? Tego, że mam ograniczoną wytrzymałość na krytykę?
– To nie krytyka! – słyszysz protest. – Próbuję ci pomóc.
– Pomóc? – zrywasz się i zaczynasz chodzić po pokoju. – Raczej poczuć lepiej moim kosztem! Prawdziwa pomoc to odebranie dzieci ze szkoły, gdy przeciąga mi się dyżur w szpitalu albo pójście z nimi na spacer, wyjazd za miasto, czy choćby zwykła rozmowa przez telefon. Ile razy ciocia zrobiła coś takiego?
– Przecież wiesz, ile mam obowiązków! Wnuki, teściowa i jeszcze dom, ogródek – słyszysz wymówki. Żadna cię nie zaskakuje i żadna nie przekonuje.
– No właśnie! Zajmuje się ciocia wyłącznie swoimi sprawami, do których nigdy się nie wtrącam. To dlaczego ja ciągle słyszę wścibskie pytania, krytykę i pouczenia?
– Źle to nazywasz – protestuje ciotka. – Ja się o was troszczę, interesuję przez szacunek dla twoich rodziców.
– To nie troska i nie szacunek! To ciągłe ataki, które burzą mój spokój. Jak mam odzyskać równowagę po piekle, które zgotował mi Wojtek? – wyrzucasz z siebie zdania, których długo nie ośmielałaś się wypowiedzieć.
– Może zakończymy tę rozmowę? – słyszysz w odpowiedzi.
– Tak będzie najlepiej! I raz na zawsze kończmy temat Wojtka na wigilii – oświadczasz stanowczo.
Dlaczego bliscy „tylko radzą”?
Kilka tygodni później odwiedzasz swoją terapeutkę. Chociaż tego nie planowałaś, głównym tematem wizyty staje się rozmowa z ciocią Milką, starszą siostrą ojca.

– Proszę mi powiedzieć, czy rodzina, która mi w niczym nie pomaga, ma prawo wtrącać się do mojego życia? – pytasz.
Zapada cisza. To wtedy uświadamiasz sobie, że właściwie nie czekasz na odpowiedź. Sama dawno rozstrzygnęłaś tę kwestię. Nie powinna!
– Nie sądzę, by krewni kiedykolwiek przestali interesować się szczegółami pani życia – z zamyślenia wyrywa cię głos specjalistki. – Będą wymieniać uwagi na temat pani wyglądu, życia uczuciowego, podejmowanych decyzji, metod wychowawczych. Czy mogłaby pani zdystansować się do ich komentarzy?
– Nie potrafię – odpowiadasz zaciskając zęby. – Dlatego unikam kontaktów z rodziną. Przyzna pani, że krewni niewiele wnoszą do mojego życia samotnej matki?
– Rozumiem, że czuje się pani osamotniona.
– Raczej osaczona i bezradna! – wpadasz w słowo terapeutce.
W odpowiedzi pada propozycja: – Czy możemy jeszcze raz przyjrzeć się pani kontaktom z krewnymi? Wiele razy mówiła pani, że ograniczają się do rozmów telefonicznych.
– Myślę, że tymi telefonami pozbywają się wyrzutów sumienia – zaczynasz powoli, nie chcąc się rozpłakać. – A pouczaniem chcą zastąpić realną pomoc.
– To tzw. konsultacyjny sposób uczestnictwa w rozwiązywaniu problemów. Specjaliści zauważyli, że często ludzie ograniczają się tylko do wypowiedzenia sugestii albo życzeń na temat tego, co i jak ma być zrobione. Sami natomiast rzadko angażują się w działania na rzecz poprawy sytuacji. Oczekują, że to inni podejmą wysiłek, by problem zniknął.
– Jacy inni? – pytasz zdumiona.
– Władze, odpowiednie instytucje, specjaliści, sąsiedzi, krewni. Długo można by wyliczać, na kogo ludzie próbują zrzucić obowiązek pomagania. To zależy od konkretnej sytuacji – wyjaśnia psycholożka.
– Czyli chodzi tylko o to, by „konsultant” nie musiał nic robić, ale miał czyste sumienie? Tak robi moja rodzina – podsumowujesz.
– Mniej więcej – potwierdza twoja rozmówczyni. – Zasypując panią radami, krewni mają czyste sumienie, że wykazali zainteresowanie pani sprawami, ale nie ponoszą żadnych kosztów związanych z realną pomocą.
– Ma pani na myśli pieniądze? Przysięgam, nigdy ich o nic nie prosiłam! – wybuchasz.
– Myślę, że nie są świadomi swoich prawdziwych motywów – wyjaśnia psycholożka. – Wierzą, że chcą pani dobra.
– Mojego dobra? – powątpiewasz. – Nie sądzę, by wiedzieli na czym ono polega. Nie liczę na nich!
Konsultacyjny styl pomagania
- Ludzie ograniczają się do podawania sugestii, porad i życzeń, na temat tego, jak ktoś powinien postąpić czy rozwiązać problem. Nie angażują się w realne działania, które mogłyby takie osobie pomóc.
- Zasypując radami, „konsultanci" zyskują czyste sumienie, wykazując pozorne zainteresowanie, ale nie ponosząc żadnych kosztów pomocy.
- „Konsultani" oczekują, że to inni (władze, instytucje, specjaliści, krewni, sąsiedzi) podejmą wysiłek i rozwiążą problem.
– Sądzę, że jednak – nieświadomie – liczy pani na ich pomoc – mówi psycholożka. – To naturalne, że spodziewamy się jej od najbliższych!
– Czyżbym sama siebie okłamywała? – zamyślasz się. – Żałuję teraz, że tyle o sobie opowiadałam. Po co, skoro chcą trzymać się z daleka?
– Kiedy zorientowała się pani, że taka nadmierna szczerość nie przyniesie pożądanych rezultatów?
– Po ostatniej rozmowie z ciotką Milką. Choć już wcześniej czułam, że coś jest nie tak. Ignorowałam swoje odczucia, bo cały czas czuję się winna za rozbicie małżeństwa. – mówisz powoli, chyba bardziej do siebie niż do terapeutki.
– Omawiałyśmy już tę sprawę. Miała pani podstawy, by zakończyć małżeństwo – przypomina psycholożka. – Niebieska karta założona mężowi…
– Co z tego? Do dziś rodzina uważa, że nie powinnam była jej zakładać, bo to uderzyło w reputację Wojtka – krzyczysz.
– Kobiety, które były ofiarami przemocy często słyszą, że są współwinne za to, co złego działo się w ich związku – w głosie terapeutki wyczuwasz współczucie.

Kiedy przebaczać? Wyznaczanie granic
– Moi krewni widzą głównie moją winę! Według nich zawiodłam przede wszystkim jako matka – odpowiadasz.
– Czyli dla dzieci miała pani znosić bicie, wyzwiska, budzenie po nocach, zabieranie pieniędzy?
– Tak! Dobre matki poświęcają się dla dzieci i nie rozbijają rodziny – próbujesz powstrzymać łzy.
– Widzę, że przydałoby się jeszcze raz omówić cykl przemocy – pada propozycja, którą po krótkiej chwili namysłu przyjmujesz.
– Dobrze, ale zróbmy to następnym razem. Dzisiaj chcę zrozumieć, dlaczego rodzina zmusza mnie do kontaktów z Wojtkiem? – odpowiadasz.
– Ok – zgadza się psycholożka.
– I proszę mi wyjaśnić, dlaczego dla ludzi liczy się przede wszystkim tatuś! Nawet, gdy jest chamski, podły i okrutny? – podnosisz głos.
– Myślę, że w ogromnej mierze to wpływ obowiązujących u nas wzorców kulturowych – pada odpowiedź.
– Jasne! – mówisz rozgoryczona. – Żyjemy w społeczeństwie, które niewiele wymaga od ojców. Wystarczy, że tkwi w rodzinie!
– Wróćmy do pani krewnych – ucina twoje wywody psycholożka. – Z tego, co wiem, większość z nich jest na panią obrażona.
– Teściowie, bracia eksmęża i jego babcia są na mnie śmiertelnie obrażeni – wyliczasz. – Uważają, że mam to, na co zasłużyłam.
– A pani rodzina? – pada kolejne pytanie.
– Pozorne zainteresowanie i współczucie, a tak naprawdę niechęć i lekceważenie. Oni też uważają, że sama sobie jestem winna!
– Jakby pani podsumowała te spostrzeżenia? – docieka psycholożka.
Ważne zasady ochrony siebie:
- Nie masz obowiązku spełniać oczekiwań osób, które cię ranią lub wpędzają w poczucie winy. Nie masz obowiązku spełniać oczekiwań rodziny, nawet jeśli krewni chcą dobrze.
- Masz prawo wyznaczać granice, których nikomu nie wolno naruszać – nawet pod pretekstem tradycji.
- Zasłużone zaufanie – masz prawo oczekiwać, że ktoś zmieni swoje zachowanie i okaże ci szacunek, jeśli oczekuje twojego wybaczenia.
– Wszyscy bronią Wojtka, a we mnie wzbudzają poczucie winy za jego postępowanie – stwierdzasz. – Proszę mi powiedzieć, dlaczego takim ojcom wybacza się wszystko? Nie zajmują się dziećmi. Piją. Awanturują się. Nie płacą alimentów. A ich ofiary mają mówić: „Wybaczamy, bo są święta, Bóg się rodzi, czas pokoju”? Czego uczymy takich mężczyzn? Że mogą robić co chcą, żyć jak chcą, z nikim się nie liczyć? Bo wybaczenie i tak przyjdzie? Bo zmusi cię do niego najbliższa rodzina? Każe położyć pod choinką, podać na talerzu z barszczem!
– Jest pani bardzo wzburzona.
– Tak, jestem! – jeszcze bardziej podnosisz głos. – A może czas zmienić tradycję? Mówić takim osobnikom: „Zaproszę cię do stołu, ale musisz na to zasłużyć. Dbaj o dzieci, szanuj mnie. Nie podzielę się z tobą opłatkiem, bo mnie biłeś, bo poniżałeś mnie wiele razy na oczach syna i córki!”.
– Dlaczego były mąż jeszcze nie usłyszał tego, co przed chwilą pani powiedziała? – zaczyna psycholożka, ale przerywasz jej.
– Bo wiedziałam, że po świętach zadzwoni ciotka Milka i będzie miała mi za złe, że ograniczam kontakty ojca z dziećmi. I przypomni mi o pięknej tradycji pojednania w czasie świąt! Więc zapraszałam Wojtka, choć psuł każdą wigilię! Po każdym takim spotkaniu nie spałam kilka nocy. Miałam zawroty głowy, dusiłam się. Ale ciotka mogła być usatysfakcjonowana!
– Nie musi pani nigdy więcej spełniać oczekiwań cioci Milki. Ani nikogo innego, jeśli tak pani uzna. Spróbujmy opracować dokładny plan powstrzymywania intruzów ingerujących w pani życie.
– Mogę zacząć od powiedzenia każdemu, że nie życzę sobie, by namawiali mnie do kontaktów z Wojtkiem? – pytasz.– I żeby nie wpędzali mnie w poczucie winy za doprowadzenie do rozwodu? I że nie chcę, by pytali z kim dzieci zostają, jak mam dyżur, jeśli nie zamierzają mi pomóc?
– Może pani! Przecież to nic innego, jak wyznaczanie granic, których nikt nie powinien naruszać, pod żadnym pretekstem. Następnym razem zrobimy szczegółową listę zasad, które są dla pani ważne w relacjach z ludźmi. I sformułujemy zdania, dzięki którym łatwiej będzie pani je przekazać, szczególnie rodzinie.
– Do następnej wizyty postaram się przmyśleć taką listę – odpowiadasz. – Chyba dojrzałam do konfrontacji z krewnymi.
➔Potrzebujesz wsparcia? Sprawdź pomoc psychologiczną w naszej przychodni

Artykuł jest częścią cyklu „Głowa w równowadze”, w których psycholog Bożena Uścińska pomaga swoim czytelnikom i pacjentom Przychodni Miejskiej w Pieszycach spojrzeć na codzienne życie i spotykające nas wszystkich dylematy, trudności i problemy z perspektywy naszego własnego dobrostanu.
Zachęcamy do czytania, dumania i dzielenia się z nami swoimi spostrzeżeniami.
Zobacz również:
-
Lek na samotność – zwykła rozmowa
Rozmowy o zwykłej codzienności, wymiana nieszkodliwych ploteczek, zainteresowanie drugim człowiekiem – to wszystko pobudza mózg do działania, polepsza pamięć, wzmacnia więzi i tworzy społeczność. Tego potrzebujemy, zwłaszcza w świątecznym okresie, by nie czuć się samotni.Lek na samotność – zwykła rozmowa
Rozmowy o zwykłej codzienności, wymiana nieszkodliwych ploteczek, zainteresowanie drugim człowiekiem – to wszystko pobudza mózg do działania, polepsza pamięć, wzmacnia więzi i tworzy społeczność. Tego potrzebujemy, zwłaszcza w świątecznym okresie, by nie czuć się samotni. -
Oszustwo pod pozorem życzliwości
Osoby starsze są szczególnie narażone na oszustwa – nie tylko w sieci. Czasami coś, co wygląda jak zwykła życzliwość, okazuje się oszustwem z premedytacją. Jak się przed nim zabezpieczyć?Oszustwo pod pozorem życzliwości
Osoby starsze są szczególnie narażone na oszustwa – nie tylko w sieci. Czasami coś, co wygląda jak zwykła życzliwość, okazuje się oszustwem z premedytacją. Jak się przed nim zabezpieczyć? -
Jak rozpoznać demencję?
Do charakterystycznych objawów demencji należą zaburzona uwaga, problemy z pamięcią i mówieniem, chaotyczne myślenie, większa złośliwość... Jak rodzina może się przygotować na opiekę nad osobą z chorobą otępienną?Jak rozpoznać demencję?
Do charakterystycznych objawów demencji należą zaburzona uwaga, problemy z pamięcią i mówieniem, chaotyczne myślenie, większa złośliwość... Jak rodzina może się przygotować na opiekę nad osobą z chorobą otępienną?
